Follow by Email

piątek, 29 grudnia 2017

Wyzwania 2018 dla króla Kaszub

Goede tag!

Ciężko jest przebić obecnie najgorętszy temat mediów czyli sagę o Siostrach Godlewskich. Kiedyś były Gryczanki, gorączkowe oczekiwania na polish royal baby o którym tu kiedyś wspominałem. Nic. Postaram się swymi noworocznymi życzeniami na chwilę odciągnąć Was od mainstreamu.

Chciałbym życzyć wszystkim grupowo i każdemu z osobna, żeby nadchodzący rok 2018 był dla Was bardziej kolorowy niż bokserki Tomka Jacykowa. 
Żeby udało się Wam wytrwać w postanowieniach noworocznych. 
Żeby nigdy, żadna impreza nie zakończyła się takimi plonami jak na zdjęciu poniżej.
(choć dziewczęta mają roześmiane twarze!- magia błysku flash-ów)


W 2018 roku oprócz promocji książki "Eksplozje króla Kaszub" będę mocno zajęty publicystyką. 
Od stycznia możecie mnie znaleźć na łamach popkulturowego portalu Dzika Banda (http://dzikabanda.pl) gdzie oprócz wybitnych dziennikarzy udzielają się także autorzy książek tacy jak Ćwiek, Orbitowski, a teraz i ja.

Z kolei kulturę kaszubską postaram się przybliżać w Bookhunter (bookhunter.pl).

To będzie pracowity czas, dlatego życzenia składam już teraz. 
Zbieram materiały do kolejnych literackich wyzwań. Auf!

Jakby co wiecie gdzie mnie szukać!

piątek, 22 grudnia 2017

Wesołości na Święta

UWAGA! 

Przyjaciele! Wiecie jak bardzo Was szanuje, dlatego poniżej nie znajdziecie życzeń skopiowanych z internetu. To będą serdeczności płynące wprost z mego czarno-żółtego serca.

Z okazji świąt życzę mojej radosnej socjecie:
-abyście nigdy nie musieli mieszkać w Nysie tak jak ja za młodu.
-aby Wasza druga połówka nigdy nie umarła na stole operacyjnym podczas nielegalnego zabiegu przeszczepu pośladków.
-aby w korporacjach traktowano Was lepiej niż mnie.
-aby uśmiech nie tylko związany z #literackąkokainą nie schodził z Waszych rozśmianych twarzy.

Do tego dorzucam z mopsikiem i Aleksandrą:
zdrowia, szczęścia, relaksu w gronie rodziny( kto może to relaksu z jakimś dobrym trunkiem) no i 500 plus dla Wszystkich!
Jesteśmy na łączach. Niedługo kolejne nowości związane z "Eksplozjami króla Kaszub", które do tej pory są dobrze przyjmowane.
Dobra, kończę. Idę ściąć jakąś choinkę.

A dla tych, którzy jeszcze nie zażyli jeszcze kaszubskiego rozweselacza to szczerze zapraszam do zamówienia!

http://www.empik.com/eksplozje-krola-kaszub-banino-bruno,p1179965134,ksiazka-p


sobota, 16 grudnia 2017

Trudne jak sudoku życie króla- już w dobrych księgarniach i Internetach

Witôjtaż!

Chcielibyśmy wszem i wobec poinformować, że w związku z ogromnym zainteresowaniem e-bookiem "Eksplozje króla Kaszub" książka trafiła do szerokiej dystrybucji do dobrych księgarni stacjonarnych.  

Możecie też ją nabyć przez Internet bezpośrednio od producenta, lub na Empik.com:

http://www.wyczerpane.pl/2714,eksplozje-krlla-kaszub.html

http://www.empik.com/eksplozje-krola-kaszub-banino-bruno,p1179965134,ksiazka-p

Niech #literacka kokaina zagości w każdym domu!


wtorek, 5 grudnia 2017

Ktokolwiek widział....

Cześć, z tej strony Aleksandra!
Mam do Was szaloną prośbę- błagam pomóżcie! 
Poczekajcie. Najpierw muszę złapać oddech. Ok, już. 
Biegłam do komputera i przez to jestem spocona jak krowa w połogu. Wszystko dlatego, że po dzisiejszej publikacji #głosmordoru zaginął administrator tej strony, tj. Bruno Banino.


Ktokolwiek może pomóc w ustaleniu jego teraźniejszego położenia proszę o informację (wiadomość priv na stronie). Nagroda gwarantowana!
Mam nadzieję, że menadżerowie z Korpolandu go oszczędzą i nic mu się nie stanie. Wszystko przez najnowsze wydanie Głos Mordoru, które znajdziecie poniżej ( szczegóły strona 22)

http://www.glosmordoru.pl/wydania/GM_26.pdf

środa, 29 listopada 2017

Dzika Banda wspiera Eksplozję!

Guten Tag!

Kolejny patron medialny ( #el patron) wspiera #literacką kokainę!



Król Bruno Banino dziękuję! I jego Yakuza też dziękuje....

Strona ( http://dzikabanda.pl)

sobota, 25 listopada 2017

Kolejny el patron

Niezmiernie miło mi poinformować, że globalny portal przeznaczony dla miłośników książek, który powstał w 2013 roku w Polsce, ale działa głównie na rynku Stanów Zjednoczonych i na zachodzie postanowił objąć swoim patronatem Eksplozje króla Kaszub. 

http://booklikes.com/page/44/patronaty-medialne

To już nie przelewki Bruno Banino będzie w imieniu swojego kaszubskiego ludu podbijał także kraj Hamburgera!

Dziękuję za wsparcie. 
Poniżej logo, kolejnego mecenasa #literackiejkokainy

Warto zajrzeć na ich stronę! Brawo Polacy!


środa, 22 listopada 2017

El patrones! # literackakokaina

Przyjaciele i nieprzyjaciele!

Chciałbym z dumą, wszem i wobec poinformować Was, że poniżsi (mógłbym nawet rzec moi przyjaciele), są patronami medialnymi (#el patrones) Eksplozji króla Kaszub.
Pomimo wielu zagrożeń, głównie ze strony ludzi z Korpolandu, pomimo braku mego nazwiska wśród ludzi kultury postanowili dać kredyt zaufania mojej powieści.

To coś wielkiego dla mnie, dla Kaszub, dla Pomorza!
#literackakokaina wypłynie niedługo na rynek!

Dziękuję Wam każdemu z osobna i mam nadzieję, że to dopiero początek naszej pięknej współpracy.

Do ùzdrzonka! Trzëméj sã! Dzãkùjã



Możecie odwiedzić partnerów poniżej:


Bestiariusz
(http://bestiariusz.pl)

Bookhunter.pl
(https://www.bookhunter.pl)

Duże Ka
(http://duzeka.pl/)

Głos Mordoru
(http://www.glosmordoru.pl)

KASZËBSKÔ JEDNOTA - Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej
(http://kaszebsko.com) 

Kulturantka.pl
(http://www.kulturatka.pl)

Secretum.pl
(http://secretum.pl)

Sztukater.pl
(https://sztukater.pl/)

Puls Kaszub
(http://pulskaszub24.pl/)


czwartek, 16 listopada 2017

Kanapkowy kasting

Witômë przyjaciele!

Poszukujemy odważnej kobiety, która użyczy twarzy na okładkę Eksplozji Króla Kaszub. Proszę liczyć się jednak z tym, że zaczniesz być bardziej rozpoznawalna niż Sara z "Rolnik Szuka Żony".
Zdjęcia w bikini prosze przesyłać wiadomością priv na facebook.

https://www.facebook.com/BrunoBanino

Wymagania: zgodnie z poniższym fragmentem. Wcale nie trzeba mieć trzech lat doświadczenia w patologii.
Mikołajki coraz bliżej! A przed nimi premiera.

"Nigdy nie podobały mi się kobiety z pierwszych stron gazet. Ja z pewnością też nie znajdowałem się w orbicie ich erotycznych zainteresowań. Lubiłem zwykłe, proste kobiety, chowające swoje troski i problemy dnia codziennego za pełnym wigoru uśmiechem. Tereska z warzywniaka, krnąbrna Renatka z mięsnego czy przygłucha grubaska Agnieszka z cukierni. Z tą ostatnią wiąże się dosyć ciekawa eksplozja, która zbiega się z doświadczeniem życiowym przekazanym mi przez alfonsa z Elbląga."

czwartek, 9 listopada 2017

Eksplozje pod skalpelem wydawnictwa!

Uwaga, uwaga, mam komunikat!
Dzisiaj niespodziewanie niczym samobójca skaczący z gdańskiego falowca spadł na mnie zaszczyt podpisania umowy wydawniczej. Książka nawiązywać będzie bezpośrednio do prowadzonego przeze mnie bloga! Będzie brudna i ostra jak górnik po szychcie, i ociekająca nietuzinkowym humorem. Tak jak kobieta zaniedbuje depilację nóg na zimę tak ja przez działania z nią związane ostatnio zaniedbałem bloga. Przepraszam Was za to serdecznie (poszukiwania wydawcy, który nie boi się rzeźników z Wejherowa Śmiechowa zajęły mi trochę czasu).Teraz jednak gdy pozamykałem ten projekt obiecuję poprawę z częstotliwością wpisów. 

Pozycja będzie opatrzona wszystko mówiącym tytułem "Eksplozje Króla Kaszub". 
Nie martwcie się ! Głównym źródłem jej dystrybucji będzie e-book. Dbam o polskie lasy bardziej niż nie jeden minister środowiska, no i przede wszystkim też o wasze finanse. Znam realia. Wiem, że 500 plus nie wystarczy na wszystko. Cena będzie bardzo kaszubska czyli jednym słowem przystępna- nie większa niż wydajemy teraz na dwie kostki masła czy na 0,5 litra wódki uznanej marki Parkowa (za którą nie dają naklejek na Świeżaki. To skandal!).

Dzięki takiej marketingowej strategii unikniecie dylematu humor czy jedzenie. 
W czasach Tindera, Tidala i Netfixa tak po prostu trzeba! 
Trzeba być sobą jak nasi wschodni sąsiedzi: It`s our life!



Ta realistyczna satyra (dla wszystkich 18+) osadzona w Polsce zaraz po transformacji ustrojowej będzie dotykała tematów:
(korporacja,erotyka, Ciechocinek, mój pobyt w więzieniu w Sztumie, chuliganka na terenie Pomorza, transport drogowy i wiele innych.Wszystko przedstawione bez tabu i laurek).
Tymczasem razem z wydawnictwem szukamy patronów medialnych, aby jak najszerzej rozpropagować historię Bruno Banino. 
Bądźcie czujni, dobry humor i literacka kokaina gwarantowana!
Przekazujcie info rodzinie i przyjaciołom. Będzie się działo! Auf!


środa, 23 sierpnia 2017

Śmierdziuchowo

Nie wiem, co tkwi w nas młodych, aktywnych, perspektywicznych ludziach, że pod wpływem impulsu decydujemy się na zakup psa. Słabo, jeżeli tym impulsem jest wybranka naszego serca, która niczym gwiazda thrillera erotycznego o wszystko mówiącym tytule „Wioleta W i jej 40 kociąt” dąży do stworzenia w naszej chałupie Arki Noego. Cóż miłość nie wybiera, więc czasem dajemy się ugiąć. Posiadanie czworonoga to nie tylko zalety, to też duże niedogodności, o których boleśnie dowiedziałem się na własnej skórze. 

Na początku jak ze wszystkim (nowa kobieta, nowy samochód, nowa pralka) panuje w domu euforia. Cieszymy się nowością. Może nie tak bardzo jak moja była szefowa wymianą ludzi, ale powiedzmy, że jak normalny człowiek. Następuje zachwyt porannymi spacerami, dzienną porcją ruchu, słodkimi oczami i przemiłym jednostajnym szczekaniem. Chwalimy się pieskiem na Instagramie 
śmiejemy się ze znajomymi z jego pociesznego podgryzania mebli, rąk i obcych dzieci napotkanych na spacerze. Po jakimś miesiącu albo wcześniej fascynacja przeradza się w nienawiść, a bodźcem do wywołania takiej eksplozji uczuć może być deszcz, wizyta u chirurga ręki czy odwiedziny z sąsiadami na pobliskim komisariacie gdzie postawią nam zarzuty niedopilnowania naszej słodkiej kuleczki. Garderoba naszej wybranki zaczyna być mówiąc delikatnie przerzedzona, ale dla niej to zaleta, bo przecież na Zalando są promocje. Weź Panie na to wszystko zarób. Tragedia. Szczeki rozrywają twój mózg od środka niczym odgłos kredy łamanej o szkolną tablicę. Czujesz się nieswojo we własnym M i bierzesz nadgodziny, żeby w pracy odpocząć. Nie wspomnę o tym, że jak masz szczeniaka, to nie masz praktycznie czasu dla siebie. Jego odchody zaminowują przedpokój i klatkę schodową ku załamaniu twoich przyzwoitych sąsiadów. Jest jeden sposób, aby jakoś poprawić sobie komfort życia. Można tak jak ja ulokować ten radosny kwadracik w Śmierdziuchowie, gdzie w bezpiecznym kokonie swoich pieskich marzeń i potu będzie sobie niesfornie egzystować. Oczywiście jeżeli jesteście w stanie to wytrzymać, to otrzymacie od tego stworzonka nieskończoną miłość i ktoś wreszcie będzie się cieszył jak wracacie do domu.

Jak to w życiu wszystko ma swoje wady i zalety, kwestia dostosowania się. Swojego mopsika znalazłem niedawno na spacerze po puszczy Kaszubskiej, gdzieś pomiędzy Kartuzami, a Kościerzyną. Istota oderwała się od sfory i od razu przypadliśmy sobie do gustu. Ja widziałem w nim przyszłego uczestniczka nielegalnych walk psów (kasa), a on wyczuł ode mnie jedzenie.
Gdyby nie błąd ewolucji zapewne byłby wilkiem, a tak cóż jest przemiłym, kaszubskim burkiem. I tak już ze sobą zostaliśmy. Teraz mieszka ze mną i Aleksandrą wciąż żebrząc o uwagę i jedzenie. Jest wesołym, opóźnionym czworonogiem. Słodkim i szalonym jak Szczypawice z Somonina. Czy mógłby złamać wam serce? Oceńcie sami.

Pamiętajcie, żeby nigdy nie dać zabić w sobie dziecka, i że nie jesteście hasłem w krzyżówce nie musicie wszystkim pasować. Jeśli chcecie psiaka to go weźcie tylko po jakimś czasie nie porzucajcie go w lesie. Trzymajcie się. Do zobaczenia gdzieś w kosmosie. Auf!

wtorek, 6 czerwca 2017

Agresywne klony

Radzieccy naukowcy już w ubiegłym stuleciu udowodnili, że każdy człowiek ma gdzieś na świecie przynajmniej jednego sobowtóra. O ile dla zwykłych zjadaczy chleba może nie mieć to większego znaczenia, o tyle dla ludzi z pierwszych stron gazet stanowi to duże zagrożenie. 



Wyobraźcie sobie. Jesteście celebrytami, tłumy spijają słowa z waszych ust, zachwycają się każdym waszym gestem, kupują produkty w tych samych sklepach co wy. Najładniejsze dziewczyny śnią o Was, a mężczyźni chcą się z wami napić wódki. Tymczasem zamiast Was wasza kopia  zostaje sfotografowana w dwuznacznej sytuacji z jakimś sąsiadem o podejrzanej orientacji seksualnej, czy zostaje wystawiona w meczu El Clasico i nie strzela gola. Kibice są zawiedzeni, wasza rodzina gorączkowo próbuje się do Was dodzwonić, na stole u prawnika czeka już pozew rozwodowy waszej żony, a najbliższy przyjaciel sprzedaje Was Faktowi. To nie są proste sprawy. To są ludzkie dramaty, na które w takiej sytuacji nie macie wpływu. 

Widzicie teraz jakie przykre konsekwencje może rodzić taki agresywny, nieświadomy swojej rozpoznawalności klon? Przecież nawet w kultowym filmie Spiderman ktoś powiedział: - Że wielka sława to wielka odpowiedzialność, czy jakoś tak.

Pytam więc niebiosa:  Dlaczego jesteśmy wystawiani na takie próby? Czy to błąd ewolucji czy to nieczuła na nasze potrzeby natura płata nam takiego figla? Nie wiadomo. Nie wiem czy ktoś jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.  Jedyne co jest pewne to to, że wasza czujność musi być podwyższona w skutej mrozem, głodem i wódką Rosji czy kolorowych, ociekających smakami masali i zapachami śmieci Indiach. To tam statystycznie według danych GUS-u znajduje się najwięcej naszych odpowiedników. Tam też możecie odnaleźć nietkniętą czasem Jolę Rutowicz i spełnić swoje młodzieńcze marzenia o poznaniu jej bliżej jeszcze przed pamiętnym spotkaniu tej wybitnej  Polki z jednorożcem.

Czy ten problem jest poważny? 
Czy wasz partner czy partnerka daliby się nabrać waszemu klonowi? 
Ja nie jestem pewien swojej odpowiedzi i w sumie wolałbym tego nie sprawdzać go na własnej skórze. Dla dobra naszej relacji wolę nie zabierać jej na wycieczkę do Rosji czy Indii. Niech poogląda sobie te kraje w TV, albo przeczyta Jedz,Módl się, Kochaj.

Jeżeli macie stalowe nerwy i nosicie w swoich sumieniach pierwiastek psychologa to spróbujcie przeanalizować skalę tego problemu patrząc na zamieszczone we wpisie podobieństwa. 
Potraficie odgadnąć kto jest oryginałem, a kto kopią sławnej osoby?
Ja do dziś nie potrafię tego zrobić. Może jesteście bardziej spostrzegawczy ode mnie.

To tyle na dziś.Trzymajcie się i dzielcie się nawzajem uśmiechem i pozytywną energią! 
Mamy lato! Auf wiedersehen!



piątek, 7 kwietnia 2017

Wiosenna druga szansa- czyli FURIA KRÓLOWEJ!



Niepewna siebie, jedna z czterech inspiracji Vivaldiego powoli nadchodzi do naszego kraju. Dziewczyny widząc pierwsze promyki słońca przewracają leniwie kartki w kalendarzu zatrzymując się przy dacie 21 marca. Kiedy w końcu nadejdzie 22 marzec kobiety stadami, pospiesznie ruszają do Rossmana by zaopatrzyć się w żyletki, maszynki do golenia, a te najbardziej wykręcone (moje faworytki) kupują wosk. Wszystkie te działania zmierzają do tego, aby niczym mieczem samuraja wykarczować tak skrzętnie hodowane przez zimę dywany i dywaniki. Mężczyźni pobudzeni nowym, słonecznym i gładkim wyglądem kobiet wyciągają z piwnic albo balkonów swoje rowery i prezentują je dumnie na podwórkach i placach. Czyszczą je na świeżym powietrzu eksponując swe muskularne ciała w przygotowaniu do sezonu cyklowego. Od teraz lawinowo spadnie frekwencja na siłowniach, a na plażach i w parkach pojawią się głodni wrażeń miłośnicy przyrody. Nasz minister środowiska poczuł w tym roku trochę szybciej niż inni nasi rodacy zew tej wspaniałej pory roku. Jak słyszeliśmy on także zapragnął coś pościnać. Tylko, że w jego przypadku nie były to włosy, a drzewa. Gdyby Agnieszka Lubicz  z kultowego serialu TVP "Klan") pracowała jeszcze we wspomnianym wyżej ministerstwie na pewno wstrzymałaby ten haniebny proceder. Pewnie przykułaby swą młodą i jędrną pierś do jednego z tak nikczemnie zabijanych drzew i tym sposobem ocaliła choć jedno tak cenne zielone życie.

Ale dzisiaj nie o tym. Dziś opowiem o tym co wydarzyło się wczoraj. Od razu zaznaczę, iż na ten iście szalony pomysł namówił mnie mój przyjaciel bosman Largo. Marynarz wrócił po jednym ze swoich sześciu miesięcznych rejsów, po których dosyć dziwnie, bardzo nieproporcjonalnie urosło mu prawe przedramię. Czy był to efekt męskiej samotności w kajucie? Nie mnie to osądzać. Być może z nudów ćwiczył " łapy" nierównie dobranymi hantlami i dlatego pojawiła się taka dysproporcja. Tak, przy tej wersji zostańmy! Pozdrawiam Cię bracie! 

Wiem, wiem Moi Drodzy, że w pierwszej chwili pomyślicie o mnie, iż przesadzam trochę z ilością wyjść do lokali w ostatnim okresie. To nie prawda, że zbyt mocno szastam pieniędzmi tak jak proboszcz po kolędzie. Nie przesadzajcie! Ja jestem Królem Kaszubów Błotnych, więc chyba mogę w roku zaliczyć o jedno wyjście więcej od zwykłego Kaszuba, co nie?
Otóż wraz z kompanem postanowiliśmy (mając coraz to nowe sygnały z rynku i Internetów), że damy drugą szansę restauracji pod Kościerzyną o której tutaj już wcześniej pisałem.
Teraz po kolejnej ewolucji lokal nazywa się : „ Furia Królowej”.
Już od wejścia widać było zmiany gołym okiem. To stary menadżer sali był ojcem tego nowego ładu. Jeden z dwojga, których wcześniej opisywałem, bo jego koleżanka została z hukiem pożegnana przez Królową Matkę. Zmiany w lokalu pojawiły się ponoć po moim wpisie na blogu obnażającym nagą prawdę o tej organizacji, przypadek? Nie sądzę. Grzybiarze z Wejherowa mówią, że „Miruna” otworzyła nad morzem konkurencyjną smażalnię, której logo widzicie na załączonym przeze mnie zdjęciu.


Jej niezatapialny kolega, mistrz manipulacji i krynica pochwał kierowanych pod adresem szefowej podzielił salę obrusami na dwie części: czerwoną i zieloną.  Pewnie dlatego, aby poprzez swoich nowo mianowanych "zaufanych" liderów kontrolować jeszcze wnikliwiej pracę pracowników. To jednak jeszcze nie koniec niespodzianek. Z sześciu kucharzy pozostało tylko trzech. Restauratorka z dziką przyjemnością, (bo zwolnienia jak to kiedyś powiedziała swoim pracownikom to jej hobby) wycięła połowę załogi. To naukowo nazywa się chyba hiper fluktuacją, albo jak już kiedyś pisałem dziecięcą radością z uber rotacji pracowników. Jej podwładni  mieli przygaszone oczy i zespół lękowy. Starzy pracownicy czyli Ci, którzy  wiedzieli co w trawie piszczy byli albo na L4, albo mieli już tak zniszczony kręgosłup moralny, że dziękowali Bogu za to, że mogą pracować u Królowej. Nowi, których była tylko garstka, przyjęci tylko po to by za pół roku ich wyrzucić, nie zdążyli jeszcze przesiąknąć tą toksyczną organizacją. Nie pomagała im puszczana  na sali i w kuchni muzyka, którą leczą ludzi ze skłonnościami samobójczymi. My słyszeliśmy tylko kilka kawałków z tego repertuaru: Love My Life, Don`t give up, Wonderful World czy polską melodią Pokonamy Falę.

Zminimalizowała też kartę. Właścicielka już nie bawiła się w drobnicę, czyli jakieś wymyślne dania, które od jej personelu wymagałyby jakiś kulinarnych wygibasów. Teraz tylko catering, dania dnia i dania specjalistyczne tj. stypy, pogrzeby, wesela. Zrozumiała (płacąc za to duże pieniądze firmom od rewolucji), że jest aspiracje o byciu dużą restauracją nie mają pokrycia z obecnym stanem rynku i z otaczającą Nas rzeczywistością. A kiedyś miała ludzi do zrobienia tej roboty, mogła stać się poważnym graczem na rynku restauratorskim! Tylko problem w tym, że ich nie szanowała. To ona sama sobie zgotowała ten los. Szefowa wyprzedała także niepotrzebne sprzęty za cenę, której nie powstydziłby się wystawki w byłym NRD. Nastawiła się na dużych klientów, więc potrzebowała mniej akcesoriów AGD, tak dużej zastawy, etc.
Co do jedzenia. Tak, zamówiliśmy jedno danie dnia i dwa kompoty. To się nazywa ekonomiczna zaradność, a nie skąpstwo. Ja zamówiłem drugie dnie czyli kotlet pożarski z ziemniakami. A Largo wciągnął zupę, bo zapragnął udać się w podróż na słoneczny półwysep iberyjski dzięki zupie w stylu hiszpańskim.
Jakie wrażenia?
Mój kotlet jadłem bardzo uważnie, aby nie zgasł, bo jest to przecież kotlet pożarski. Był świeży, niemrożony, zjadliwy. Ziemniaki lekko rozgotowane. Buraczki bardzo fajnie komponowały się z tym daniem.W sumie jak powiedział jeden z wielu stołujących się w tej jadłodajni robotników dupy nie urywa, ale przekonamy się jutro rano. Dziś było ok. Więc test świeżości zdany na czwórkę.
Bosman zjadł swoją zupę ze smakiem. Choć jak powiedział po ostatniej jej łyżce była ostra jak oddech Ormianina. Generalnie szamka na plus.
Czas na podsumowanie.. 
Zawsze jest warto dawać drugą szansę ludziom, a w szczególności wiosną. Restauracja idzie w dobrym kierunku, może dlatego, że Szefowa rzadziej tam przychodzi . Dobrze, że zrozumiała, że specjalizacja w dzisiejszych czasach jest w cenie, a jeżeli nie umie się opanować nawet własnego charakteru to zarządzanie dużą firmą może zrujnować resztę jej nadszarpanego zdrowia. Mogłaby pomyśleć jeszcze nad zmianą menadżera Sali, który zwodzi ją od tylu lat, a przez którego tylu wartościowych ludzi zwolniło się i przeszło do konkurencji. Wszystko w Twoich rękach Prezesko! - tak przynajmniej pisze na pisuarze w Galerii Handlowej Madison.
Wam Drodzy Przyjaciele z okazji wiosny 2017, życzę byście byli szczęśliwi i korzystali ze słońca.
Kochajcie się często! Trzeba się spieszyć dopóki jeszcze obowiązuje program 500 plus i prezerwatywy są w Polsce ogólnie dostępne. Bądźcie czujni, pijcie piwko i do następnego wpisu.
Zostajemy na druciku!

niedziela, 29 stycznia 2017

Przyjaciele króla!



Każdy król powinien mieć przy swoim boku wiernych przyjaciół, którzy w razie potrzeby posłużą mu radą i pomocą, a także chętnie napiją się z nim wódki. Amatorzy wrażeń uchwyceniu na powyższym zdjęciu, podczas jednej z naszych imprez karnawałowych (dlatego mamy przebrania) pomogli mi przetrwać w zdrowiu i humorze parę lat wykorzystywania w Korpolandzie. Postanowiłem w paru zdaniach złożyć hołd tym wspaniałym chłopakom, a Wam przedstawić te rock and roll-owo zakręcone osoby. 
Na wstępie chciałem szczerze przeprosić, że pominąłem kilku równie ważnych dla mnie kumpli, ale po prostu nie było ich w pobliżu kiedy robiono to zdjęcie. Przyjaciele zamiast spotkania z nami wybrali Gdański Parlament gdzie na imprezie studenckiej poszukiwali idealnych kobiet na jedną noc
.
No to zaczynamy!
Na zdjęciu od lewej stoją:  Kreska, Gołąb, ja, Liter, HNZ, a w tle SENIOR LARGO.
Kreska- kieszonkowy Kaszub z dziada pradziada. Żukowski obieżyświat, który swoim odziedziczonym po siostrze rowerze  przejechał już prawie całą Europę. Miłośnik schludnych ubrań, zakochany w Indiach i Nepalu. Ze swych wielu bajecznych podróży przywiózł do naszego smutnego kraju parę nowych odmian chorób wenerycznych, ale wyleczył je i pokazał wszystkim prześmiewcom, że przynajmniej umie się zabawić. Na ścianie w jego skromnym, ale własnym mieszkaniu wywieszone są zdjęcia z jego erotycznych eskapad, najwięcej chyba z tajskiego PING PONG SHOW, w którym występował na scenie razem z tancerką. Tytan pracy i żelazny charakter.
Gołąb- człowiek o silnych mięśniach i równie mocnym charakterze. Amatorski mistrz trójmiejskiego MMA, patriota i lider z krwi i kości. Jak nikt zna klimaty Gdańskich blokowisk i polskiej sceny rapu. Kiedy się napiję, lepiej nie wchodzić mu w drogę. Tak naprawdę ma jednak  gołębie serce, a niektóre Panie mówią, że nieźle grucha!
Jagermajster czyli ja- już zbyt wiele pisałem na tym blogu o sobie, dziś niech królują inni bohaterowie.
Liter- człowiek z poglądami politycznymi, których nie podzielam. Pacyfista, tęczowy rewolucjonista, niepoprawny marzyciel o wolności dla wszystkich, który jeszcze nigdy nie odmówił  kielicha i pacierza. Doskonały fachowiec, przemiły człowiek, fan komicznych t-shirtów odzwierciedlających jego poczucie humoru. Z nim z niekłamaną przyjemnością jadałem  lunche w kaszubskiej stołówce, czasem w piątki w Golonkowym Raju i rozmawialiśmy  na różnorakie tematy.
HNZ- człowiek legenda. Jeden ze skuteczniejszych podrywaczy jakich znam. Mistrz tekstów otwierających. Stylem ubioru prześciga wszystkich Maślaków, Podgrzybków i innych pseudo-dżentelmenów razem wziętych. Tak jak na załączonym obrazku jest elegancki, ma błysk w oku i dobrą gadkę. Niektórzy twierdzą, że był kiedyś  jednym z bardziej znanych trójmiejskich raperów. Kokaina, THC, alkohol i kobiety to jego TOP 4 (VIER)!
LARGO- jego ksywę piszę z dużej litery, bo temu jegomościowi należy się szacunek choćby za same anatomiczne mutacje, którymi straszy w trójmiejskich klubach. Potrafi rozmawiać biegle w każdym bardziej znanym języku występującym w krajach objętych Europejskim programem wymiany studentów ORGAZMUS (drodzy rodzice nie puszczajcie na niego swych córek, bo mogą zniego wrócić do was z kebabowym brzuszkiem i złamanym sercem)! Ma nie tylko wielki ..... talent, ale także ogromne poczucie humoru i dystansu do całego Świata.

Niestety jak już wcześniej wspominałem nie udało mi się opisać wszystkich przyjaciół o których warto by napisać parę słów.  Mam nadzieję, że mi wybaczą i nie obrażą się jak jakieś nastolatki. Pamiętajcie, że król Pamięta o wszystkich.
Pozdrawiam Was w słoneczną niedzielę okrzykiem Bóg, Honor, Kaszuby! 
Szanujcie swoich znajomych, przyjaciół i pielęgnujcie waszą przyjaźń!
Auf wiedersehen!